[ ta sama sala szpitalna w jednym z polskich miast] Widzisz Essi. Jestem mściwy. Ale numer ze zniknięciem pieniędzy podobał mi się najbardziej. Śpij i wracaj do zdrowia. A potem uczyń jak uważasz. Ja nie chce cię stracić. Przebudź sie i dokonaj wyboru. Bywaj Essi. Mówiąc to wyszedł i wtopił się w tłum. Taxi! Na ulice zwycięstwa proszę… [2 tygodnie później. Essi przebudziła się. Po raz ostatni to samo miasto. Pomarańczowa kamienica. Jego mieszkanie.] Byłem wczoraj u Essi. Spała. Lekarze [...]
[ to samo miasto gdzieś w Polsce. Kamienica przy ulicy zwycięstwa. Kolor pomarańczowy. A niech się rzuca w oczy, bo najciemniej jest pod latarnią. On siedzi na kanapie i wypala drugiego marlboro. Myśli] minął miesiąc. Powiedziałem jej. Rozmawiałem z Essi. Nie ukrywałem nic. Po raz pierwszy przyznałem się do wszystkiego i odpowiedziałem na każde jej pytanie. Powiedziałem że jest dla mnie najwazniejsza i tak bedzie już zawsze. Powiedziałem że zabijam aby móc żyć. Że potrzebuje tego jak powietrza. Że musze [...]