Dzisiaj jestem przezroczysty.
Nie widać mnie w świetle ani w ciemności.
W utraconym słońcu zniknąłem już dawno.
Jestem niewidzialny.
Przybyszu proszę przepłyń przez morze niebytu jakim się stałem,
może twoja łódź przystanie na wyspie na której ukryłem ostatnie promienie nadziei!
Lecz pamiętaj że zagrożeniem jest płynąc tam gdzie ukryto ostatnia nadzieje.
Pierwsze morze pustki to moja wierzchnia dusza.
Ona zabierze Ci wszystko i rozbudzi tęsknotę za domem.
Będziesz chciał przybyszu wrócić ale błagam Cie płyn dalej.
Kiedy poczujesz strach, będziesz wiedział że to koniec pustki.
To moja dusza środkowa.
Ona straszną jest gdyż to w niej najmroczniejsza ciemność władze sprawuje.
Pamiętaj o twoim celu, a strach Cię nie zwycięży!
Nagle oczy twoje oświeci wschodzący blask 3 niby słońc.
To moja dusza najbliższa.
Wiedzieć będziesz Przybyszu że jesteś blisko, ale ostrzegam!
Niech nie zwiedzie Cię płonny optymizm i szybki sukces.
One zawracają z właściwej drogi!
Nie ulegaj mdłemu blaskowi tych słońc, a zobaczysz malutką wyspę z flagą utkaną z gwiezdnego pyłu.
Tam odnajdziesz mnie.
Marną cząstkę pyłu utkaną na podobieństwo człowiecze.
Proszę podaj mi rękę i pomóż uciec z więzienia mojej duszy…



Comments (1)
Naprawdę piękny wiersz, bardzo malowniczo przedstawiony tak jak byś malował obraz