Posted Marzec 5th, 2012 by Dominik Dobko
Tytuł miał być po angielsku ale nie potrafię dobrać słów. Noc jest zaawansowana, a ja skończyłem oglądać 3 odcinki HOUSE M.D. pod rząd. To co zobaczyłem natchnęło mnie do skreślenia kilku słów na temat miłości. W odcinku o Chasie(swoją drogą w końcu poświęcono mu odcinek, co mnie niezmiernie ucieszyło bo lubię tego aktora i jego role) poznaje on niedoszłą zakonnice i zakochuje się w niej po czym ona jednak wybiera zakon. Trąci banałem czyż nie? Ja myślę inaczej. Myślę o tym bardziej jako o magicznym momencie który potrafi odmienić nasze życie raz na zawsze. Naukowcy twierdzą i jest to podparte wynikami badań, że nie istnieje miłość od pierwszego wejrzenia a to co domniemamy że nią jest to tylko ciąg reakcji fizykochemicznych. Może mają racje, w końcu nauka nie może mylić ale jak dla mnie jest to tylko próba opisania czegoś co istnieje na prawdę i deprecjacji tego – deprecjacji która jest popularna we współczesnym świecie. Miłość jest. Prawdziwie piękną, silna i uzależniająca. Miłość jest siłą która potrafi napędzać dwoje ludzi przez wiele lat. Próba odarcia miłości z sacrum i brutalne sprowadzenie jej do profanum, moim zdaniem nigdy nie zostanie zrealizowana do końca. My, Ludzie Chcemy wierzyć że potrafimy wszystko zmierzyć, zbadać, dookreślić i wyjaśnić. Czujemy się z tym bezpieczniej, gdyż to co zmierzone jest nasze, poznane. Miłość tym czasem jest nigdy nie do końca poznanym sacrum. W odcinku „Miłość jest ślepa” niewidomy chłopak zostaje rzucony przez swoją dziewczynę tylko po to by mógł upewnić się że ona jest jedyną którą kocha. Wielu z was stwierdziłoby że jest idiotką, bo sama zaprasza go do zdrady, inni z kolei powiedzą że jest pragmatyczką zakładającą że skoro jest ślepy to i tak do niej wróci. Moim zdaniem wszyscy się mylicie. Ona go kocha i poprzez to niewytłumaczalne sacrum jakim jest miłość pozwala mu na poznanie szerszej perspektywy. Wszakże prawdziwa miłość cierpliwa jest. On gubi po drodze jej ślad, ale wraca do niej przytłoczony strachem. Nie oznacza to że wrócił do niej bo jak trwoga to do boga. Wrócił bo zadziałało sacrum którego nie wyjaśnimy. Wiele jest religii na tym świecie, ale która z nich jest prawdziwie religią miłości? Dla mnie miłość jest najwyższym bogiem. Miłość dla której poświecisz wszystko, nawet życie. W miłości jest największe sacrum i pierwiastek dobra. Miłość nie dyskryminuje kobiety, ani mężczyzny – nie piętnuje nikogo. Nikomu nie narzuca co ma robić i jak postępować – dzięki sacrum jakim jest prowadzi nas swoimi ścieżkami. Miłośc wybacza.
Jednak aby nie było tak słodko – zadajmy sobie pytanie – Czy zakochanie jest już miłością czy to tylko preludium i baza to prawdziwej miłości? Przecież nie zawsze zakochujemy się od pierwszego wejrzenia a jednak potrafimy kochać trwale. Mówiąc o preludium przychodzą mi na myśl badania izraelskich naukowców dotyczące wpływu poziomu oksytocyny na szanse powodzenia związku. Twierdzą oni że im większy poziom oksytocyny u partnerów tym większe szanse na udany związek – wręcz proponują by dzięki oksytocynie w sprayu ułatwiać zawiązywanie związków ludziom nieśmiałym i mającym problemy z interakcjami międzyludzkimi. Dla niektórych może się wydawać że sam sobie przeczę pisząc o tym co w istocie mogłoby być zaprzeczeniem jakiegokolwiek sacrum, ale nim nie jest. Badanie było prowadzone przez 2 miesiące – na początku związku i po 2 miesiącach właśnie. Oni nie przeczy miłosnemu sacrum – jest wyrazem naszej próby zmierzenia wszystkiego i okiełznania strachu przed nieznanym. Nie ma przecież nic bardziej przerażającego niż nieznane. A ta nieznośna niepewność którą odczuwamy u progu związku potrafi czasem nas rozbroić…. Ja napisze tylko – to miłość puka do nas, czy jej otworzymy?
Do następnego razu. Good night and good luck!
Posted Luty 22nd, 2012 by Dominik Dobko
Jest noc a nocą myśli po głowię się kołoczą …
Od ponad półtorej miesiąca mamy 2012 a ja tęsknie za poprzednim rokiem. Pracy teraz mało, za to zdecydowanie za dużo czasu wolnego. A jak człowiek za dużo myśli to zło się czai i pragnie w try miga coś spsocić, zniszczyć, zachachmęcić. Póki co na szczęście nic się nie dzieje ale jak wiadomo – licho czuwa. Ostatnimi czasy mam trochę kłopotów ze zdrowiem – zachrypłem tak że brzmię jak posłanka Senyszyn. Do tego kaszle jak stary gruźlik – trzeba w końcu na dłużej odstawić marihuanę. Tak przy okazji i na boku – przekonałem się że maryśka ma zadziwiający potencjał w kompresji czasu. Odkąd pale to czas leci jakoś szybciej i oddalenie od rodziny i Moniki wydaję się jakieś mniej bolesne. Jest też negatywna strona używania mary jane. Kompletnie nie radzę sobie z trzymaniem wagi i gromieniem mojego wilczego apetytu. A apetyt niestety mam spory ;/ Cały czas oscyluje w okolicach 130 kg i choć zdarzają mi się zejścia do 120 to szybko to nadrabiam. Z siłowni musiałem zrezygnować bo finanse się skurczyły odkąd wróciłem z Polski. Jak wspomniałem na początku – pracujemy maks po 4 dni więc i dutków nie za wiele. Może jak już wiosna na dobre przyjdzie to zapoluje na jakiś rower.
Zacznę od nowego akapitu bo rzecz o której mowa będzie jest przełomowa i akapitu nowego zdecydowanie warta. Zaręczam się się z Monią w maju – sprawa przemyślana i uzgodniona. Stwierdziłem że to już ten czas – Mam 25 lat i wiem z kim chcę spędzić resztę życia. Co prawda nie mam kompletnie pojęcia co chce w życiu robić , ale przynajmniej wiem z kim przez to życie chce iść. Wszystkim rozczarowanym kobietom składam przez tego bloga serdeczne sorry – ale cóż spóźniłyście się…
A tym czasem borem lasem idę rozwiesić pranie i uderzam w objęcia morfeusza – do kiedyś może tam.
Posted Listopad 2nd, 2011 by Dominik Dobko
Niderlandy, Niderlandy …
Kto nie był nie zrozumie, a kto był ten wie. Mają swój klimat i wcale nie chodzi o dostępność „mary jane” ale o ludzi. Idąc tutaj ulicą wszyscy są radośni i uśmiechnięci. Widać w nich radość. Byłem na urlopie w Polsce i u nas jak to u nas, ludzie raczej zawsze z nosem na kwinte. Ciągle zastanawia mnie dlaczego…. Skoro wspomniałem o urlopie muszę wspomnieć że połowę przechorowałem. Z informacji które posiadam wynika że sporo osób wracających do kraju choruje zaraz po przyjeździe. Ojczyzna nas wykańcza
Następnym razem bede w Polsce w styczniu przed Moniki urodzinami. Tym razem lecę samolotem. Odkryłem że odpowiednio wcześniej zarezerwowany bilet daje mi spore oszczędności, bo np. przelot w obie strony za 120 zł? W to mi graj
Z ciekawych informacji dowiedziałem się że zimę całą przejadę na letnich oponach. Będzie hardcorowo jeśli prawdziwa zima się pojawi. Nie ma ktoś tanich zimówek do Peugeota 207? chętnie kupie
Byłbym zapomniał. Przez 2 tygodnie jestem jedynym „Panem na włościach” bo moi współlokatorzy wyjechali. Z jednej strony fajnie ale z drugiej to mnie już trafia z nudów. Jednak interakcje międzyludzkie maja jakąś wartość
Do następnego
Posted Wrzesień 22nd, 2011 by Dominik Dobko
Jestem już od jakiegoś czasu na miejscu i muszę przyznać że jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Praca mi odpowiada i płaca podobnie. Gdyby nie warunki mieszkalne( mój pokój ma wymiary koi 3 klasy na wycieczkowcu) byłbym prawie w niebie. No i Moniki mi bardzo brakuje – jak się okazało holandia nie jest dla niej pisana. Wraca na studia aby skończyć księgowość. Swoją drogą trzeba mieć zdrowie żeby grzebać w tych papierkach i cyferkach. Na samą myśl robi mi się źle…
30 września będe w Polsce na 2 tygodnie, więc jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam
Stay Tunned
Posted Lipiec 3rd, 2011 by Dominik Dobko
Witajcie
Przez pracę za granica nie mogłem się zebrać do napisania czegokolwiek. Dzisiaj znów wyjeżdżam tym razem do Elst. Poprzednio pracowałem w Nieuwegein w magazynie z artykułami spożywczymi. Branży co prawdę nie zmieniam ale pracodawce owszem
. W raz z firmą Adecco będę zdobywał nowe doświadczenia. Pensja dramatycznie się nie zmieni a co do warunków to zdam relację jak już dotrę na miejsce. Kto może niech trzyma kciuki, przyda sie co bym nie za szybko wrócił, bo niestety dla holendrów jesteśmy tylko żywym towarem który bezwolnie ma wykonywać polecenia. Jednak z takie pieniądze jakie nam oferują mogę się zgodzić nabycie żywcem na kilogramy liczonym. Najbardziej ciekaw jestem ludzi z którym przyjdzie mi współpracować. Mam wstręt do połowicznej inteligencji,alkoholików i ćpunów. Chroń mnie proszę Opatrzności przed tym elementem. Resztę jestem w stanie znieść…
Będę się starał szybko uzbierać na laptopa z mobilnym internetem,aby móc częściej pisać bo jest mi trochę wstyd za moje niechciejstwo. Nikomu już nic nie obiecuje, ale wiem że czasem muszę pisać. Bo kiedy umrze we mnie pisanie to będzie dzień w którym zacznie umierać we mnie dusza. A śmierć duszy to śmierć umysłu. Uwarzywienie.
Do następnego razu.