Holandia III

Posted Listopad 2nd, 2011 by Dominik Dobko

Niderlandy, Niderlandy …

Kto nie był nie zrozumie, a kto był ten wie. Mają swój klimat i wcale nie chodzi o dostępność „mary jane” ale o ludzi. Idąc tutaj ulicą wszyscy są radośni i uśmiechnięci. Widać w nich radość. Byłem na urlopie w Polsce i u nas jak to u nas, ludzie raczej zawsze z nosem na kwinte. Ciągle zastanawia mnie dlaczego…. Skoro wspomniałem o urlopie muszę wspomnieć że połowę przechorowałem. Z informacji które posiadam wynika że sporo osób wracających do kraju choruje zaraz po przyjeździe. Ojczyzna nas wykańcza :D Następnym razem bede w Polsce w styczniu przed Moniki urodzinami. Tym razem lecę samolotem. Odkryłem że odpowiednio wcześniej zarezerwowany bilet daje mi spore oszczędności, bo np. przelot w obie strony za 120 zł? W to mi graj :)

Z ciekawych informacji dowiedziałem się że zimę całą przejadę na letnich oponach. Będzie hardcorowo jeśli prawdziwa zima się pojawi.  Nie ma ktoś tanich zimówek do Peugeota 207? chętnie kupie :D

Byłbym zapomniał. Przez 2 tygodnie jestem jedynym „Panem na włościach” bo moi współlokatorzy wyjechali. Z jednej strony fajnie ale z drugiej to mnie już trafia z nudów. Jednak interakcje międzyludzkie maja jakąś wartość ;)

Do następnego

 

Holandia II

Posted Wrzesień 22nd, 2011 by Dominik Dobko

Jestem już od jakiegoś czasu na miejscu i muszę przyznać że jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Praca mi odpowiada i płaca podobnie. Gdyby nie warunki mieszkalne( mój pokój ma wymiary koi 3 klasy na wycieczkowcu) byłbym prawie w niebie. No i Moniki mi bardzo brakuje – jak się okazało holandia nie jest dla niej pisana. Wraca na studia aby skończyć  księgowość. Swoją drogą trzeba mieć zdrowie żeby grzebać w tych papierkach i cyferkach. Na samą myśl robi mi się źle…

30 września będe w Polsce na 2 tygodnie, więc jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam :)

Stay Tunned

Holandia

Posted Lipiec 3rd, 2011 by Dominik Dobko

Witajcie

Przez pracę za granica nie mogłem się zebrać do napisania czegokolwiek. Dzisiaj znów wyjeżdżam tym razem do Elst. Poprzednio pracowałem w Nieuwegein w magazynie z artykułami spożywczymi. Branży co prawdę nie zmieniam ale pracodawce owszem :) . W raz z firmą Adecco będę zdobywał nowe doświadczenia. Pensja dramatycznie się nie zmieni a co do warunków to zdam relację jak już dotrę na miejsce. Kto może niech trzyma kciuki, przyda sie co bym nie za szybko wrócił, bo niestety dla holendrów jesteśmy tylko żywym towarem który bezwolnie ma wykonywać polecenia. Jednak z takie pieniądze jakie nam oferują mogę się zgodzić nabycie żywcem na kilogramy liczonym. Najbardziej ciekaw jestem ludzi z którym przyjdzie mi współpracować. Mam wstręt do połowicznej inteligencji,alkoholików i ćpunów. Chroń mnie proszę Opatrzności przed tym elementem. Resztę jestem w stanie znieść…

Będę się starał szybko uzbierać na laptopa z mobilnym internetem,aby móc częściej pisać bo jest mi trochę wstyd za moje niechciejstwo. Nikomu już nic nie obiecuje, ale wiem że czasem muszę pisać. Bo kiedy umrze we mnie pisanie to będzie dzień w którym zacznie umierać we mnie dusza. A śmierć duszy to śmierć umysłu. Uwarzywienie.

Do następnego razu.

Story

Posted Kwiecień 14th, 2011 by Dominik Dobko

Na początek link: Story

Moje życie jest historią – pełną drobnych potknięć. Moje życie to pasmo zwątpień i podnoszenia się z dna. Choć dno bywa takie przyjemnie ciche i ciemne, mroczne chciałoby się rzec. Na dnie czujesz że nic nie musisz bo i po co. Na dnie jesteś i wszystko jest za wysoko. Jest tak przyjemnie, pomimo beznadziejności sytuacji. Nie wiedzieć czemu czujesz się tu świetnie. Dno znasz najlepiej. Na dnie przecież nikt niczego wymagać nie może.

Moje życie !

Zaprawdę moje ono jest!

Porażka, przerwa, ucieczka, unik, porażka i miłość która chyba tylko trzyma mnie przy życiu.

Przyjdź tu!

i spójrz. Światłem rzuć. Line podaj?

A potem precz

Bo nadchodzę. Pan wściekłości i porażek.

Ale pamiętajmy że nie wolno rezygnować z naszych marzeń, Amen.

XXXV

Posted Marzec 6th, 2011 by Dominik Dobko

[9W12E Grodno; Wieczór; Największa sala zamieniona tymczasowo na jadalnie]
Nie tak szybko! – Mike nie zauważył jak Jack wyciągnął zza pleców uzi i skosił go serią. Jack ostatkiem sił, krztusząc się mocno dobiegł do drzwi. Za nim zdołał wyczołgać się tylko Michał- musimy się stąd wydostać zanim te szumowiny zafundują nam darmową kolejkę piwa u św. Piotra. A co z naszymi? Im już nie pomożemy. Teraz mam cel. Muszę wyjaśnić to co powiedziała mi Aśka. Jeżeli to prawda chce wrócić do żony i córki. I w końcu odnaleźć ukojenie- uważaj z prawej- Jack zabił strażnika zanim ten zdołał wystrzelić- Michał masz- podał mu glocka- co dwóch uzbrojonych to nie jeden. Jack nawet nie zauważył że Michał wyciągnął z jadalni zwłoki Mike’a. Po cholerę taszczysz jego trupa? Jack – skoro on to zorganizował i to on kombinował cały czas udając przyjaciela, powinien mieć coś co może nam pomóc przeżyć.
Żadnych numerów telefonów, komórka w strzępach bo ją przestrzeliłeś, na szczęście glock i dwa magazynki. O i karta magnetyczna do kompleksu. Przyda się przy wyjściu bo pewnie drań dezaktywował nasze karty i nasz dostęp. Zapewne też ustawił detonacje na kody zawarte w naszych kartach. Jack z lewej. Kolejne 3 strzały i trup. Cholera windy nie działają. Jesteśmy 4 poziomy pod powierzchnią. Jack gdzie są schody? Na końcu korytarza po prawej. Po drodze wejdźmy do strzelnicy. Miałeś Jack pomysł żeby umieszczać strzelnice obok tej zaimprowizowanej jadalni.

- No co to była sala treningowa. Potrzebne było duże pomieszczenie. Mam nadzieje że nie wpadli na pomysł opróżnienia strzelnicy. I do cholery Michale gdzieś ty się nauczył strzelać? Padnij na ziemie. Seria i padł kolejny. Za tobą się skradał. Wejdę na strzelnice pierwszy, osłaniaj mnie.
ok.
Jack wturlał się do pomieszczenia. Podzielone na dwie części. W pierwszej mającej 20 m szerokości i 8 długości. Przy wejściu znajdowały się szafy z bronią i amunicją. Druga, większa część miała 20 m szerokości i 50 długości. Pomieszczenie czyste. No i nie zabrali zabawek. Co chcesz? Daj mi więcej amunicji do glocka. Nie lubie dużych pukawek. A strzelać nauczyłem się w chwilach pomiędzy pracą i muzyką. Ale tylko nauczyłem się, bo sam wiesz że wojsko to nie dla mnie.
jesteś pełen sprzeczności Michale. Muzyk z bronią w ręku, niespotykane. Ale dość ględzenia. Ja biorę magazynki do uzi i mosberga z paczką amunicji. Jazda na schody i do góry. Wychodź pierwszy. Osłaniam Cię.- wytoczyli się na korytarz- Moja czysta, moja też. Gazem do klatki schodowej. Jack wyciągnął zza pazuchy granaty dymne i wyrzucił dwa. WCHODZE NA KLATKE PIERWSZY. Od tyłu mamy zasłone dymną. Mamy nie wiele czasu zanim się zorientują że Mike wyzionął ducha. Jeszcze gotowi zdalnie wysłać nas w kosmos.
[powierzchnia, okolice posiadłości]
mike żyjesz?-zapytał przez mikrofalowy interkom dowódca jednostki wschód- odezwij się. Zanim nie wyjdziesz nie możemy tego wysadzić. Jesteś tam?? wysyłam kogoś po ciebie…

[9W12E Grodno][4 kondygnacje po poziomem gruntu]
Coś tu za cicho….
Michale nie kracz tylko wchodź na 3 poziom. po lewej metr nad schodami masz kratkę systemu wentylacyjnego.- To ty masz tutaj tak łatwo dostępny system wentylacyjny?? ja się na tym nie znam ale we wszystkich amerykańskich filmach zawsze system wentylacyjny jest najsłabszym punktem systemu bezpieczeństwa.
- wiem o tym. dlatego zawsze ustawiałem dodatkowy patrol przy wyjściu kanału wentylacyjnego. teraz mam nadzieje bardziej skupią się na drzwiach niż na systemie wentylacyjnym. oderwij ramę kraty i mocno szarpnij, powinno łatwo puścić- powiedział Jack zobaczywszy jak partner biadoli się z kratą-
Puściła. wchodzimy. masz katar?
- nie, a czemu pytasz?
- bo masz iść za świeżym powietrzem. i pośpiesz się bo pewnie juz wysłali kogoś za nami, a przynajmniej wysłali kogoś aby sprawdził czy tej szmirze Mike’owi się udało.